Wspólny kredyt po rozstaniu. Jak odzyskać połowę spłaconych rat?
Jeśli po rozstaniu sam spłacasz kredyt zaciągnięty razem z byłym partnerem, możesz żądać od niego zwrotu części rat. Co do zasady jest to połowa, chyba że umówiliście się inaczej. W sądzie liczy się jednak to, co da się udowodnić, dlatego od pierwszej samodzielnie zapłaconej raty warto zbierać potwierdzenia przelewów i rachunki.
W skrócie
- Osoby, które razem zaciągnęły kredyt, zwykle odpowiadają wobec banku solidarnie, czyli bank może żądać całej raty od każdej z nich (art. 366 § 1 Kodeksu cywilnego).
- Kto spłacił więcej niż swoją część, może żądać zwrotu od współkredytobiorcy; jeśli nic innego was nie wiąże, zwrot należy się w częściach równych (art. 376 § 1 Kodeksu cywilnego).
- Ustne ustalenia typu „ty płacisz raty, ja utrzymuję dom” trzeba w sądzie udowodnić, a bez dokumentów bywa to bardzo trudne.
- Roszczenie o zwrot rat się przedawnia; ogólny termin przedawnienia wynosi sześć lat, dla świadczeń okresowych trzy lata, a koniec terminu przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego (art. 118 Kodeksu cywilnego).
- Samo żądanie zwrotu rat od byłego partnera nie jest nadużyciem prawa tylko dlatego, że wcześniej łączył was związek.
Czy po rozstaniu nadal odpowiadam za cały kredyt wobec banku?
Tak, rozstanie nie zmienia umowy z bankiem. Jeśli umowa kredytu przewiduje solidarną odpowiedzialność kredytobiorców, a w kredytach zaciąganych wspólnie jest to typowe, bank może żądać całej raty od każdego z was.
Kodeks cywilny opisuje to jako solidarność dłużników (art. 366 § 1). Wierzyciel może żądać całości albo części świadczenia od wszystkich dłużników łącznie, od kilku z nich albo od każdego z osobna. Zapłata przez jednego zwalnia pozostałych, ale tylko wobec banku. Solidarność musi wynikać z ustawy albo z umowy (art. 369 Kodeksu cywilnego), dlatego zawsze sprawdź, co dokładnie podpisaliście.
Przykład. Pani Anna K. i pan Marek W. kupili mieszkanie na kredyt i oboje podpisali umowę jako kredytobiorcy solidarni. Po rozstaniu Marek przestaje płacić. Bank nie musi dzielić raty na pół, może żądać całej kwoty od Anny. Jeśli Anna nie zapłaci, zaległość obciąży oboje.
Czy mogę żądać od byłego partnera zwrotu połowy spłaconych rat?
Tak. Osoba, która spłaciła ratę za oboje, może domagać się od drugiego kredytobiorcy zwrotu jego części. Prawnicy nazywają to roszczeniem regresowym, czyli żądaniem zwrotu tego, co zapłaciło się za kogoś, kto też był zobowiązany.
Zasadę wyznacza art. 376 § 1 Kodeksu cywilnego. O tym, czy i w jakich częściach należy się zwrot, decyduje stosunek łączący współdłużników. Jeśli z tego stosunku nie wynika nic innego, zwrot należy się w częściach równych. Przy dwóch kredytobiorcach oznacza to zwykle połowę każdej raty zapłaconej za oboje.
Przykład. Pan Piotr S. przez dwa lata po rozstaniu sam płacił ratę 2000 zł miesięcznie. Łącznie zapłacił 48 000 zł. Jeśli z byłą partnerką nie łączyły go żadne inne ustalenia, może żądać od niej zwrotu połowy, czyli 24 000 zł.
Jeśli jeden ze współdłużników jest niewypłacalny, jego część rozkłada się między pozostałych (art. 376 § 2 Kodeksu cywilnego). Ma to znaczenie przede wszystkim wtedy, gdy kredytobiorców jest więcej niż dwóch.
Co z ustnym porozumieniem, że jedno płaci raty, a drugie utrzymuje dom?
Takie porozumienie może zmienić podział, bo art. 376 § 1 Kodeksu cywilnego każe najpierw sprawdzić, co łączyło współdłużników. Problem polega na tym, że porozumienie trzeba udowodnić, a słowo przeciwko słowu zwykle nie wystarcza.
Dobrze pokazuje to sprawa, którą 27 września 2026 r. opisała „Rzeczpospolita”. Byli partnerzy mieli wspólny kredyt na nieruchomość. Po rozstaniu w 2022 r. mężczyzna pozwał byłą partnerkę o zwrot połowy spłaconych rat, ponad 45 tys. zł. Kobieta twierdziła, że umówili się ustnie: on spłaca kredyt, ona utrzymuje nieruchomość i płaci za przedszkole. Według relacji dziennika sądy obu instancji uznały roszczenie mężczyzny, choć część należności się przedawniła, a Sąd Najwyższy odmówił rozpoznania skargi pozwanej.
Wniosek praktyczny jest prosty. Jeśli coś ustalacie, zapiszcie to choćby w wiadomości e-mail albo SMS. Jeśli płacisz za rachunki, remont czy przedszkole, zachowaj potwierdzenia. Dopiero dokumenty pozwalają pokazać sądowi, że rozliczenie było inne niż „po połowie”.
Przykład. Pani Ewa M. twierdzi, że w zamian za raty płacone przez partnera pokrywała wszystkie rachunki za dom. Jeśli ma wyciągi pokazujące, że przez trzy lata płaciła za prąd, gaz i czynsz, sąd może wziąć to pod uwagę. Jeśli ma tylko własne słowa, a partner temu zaprzecza, jej obrona będzie znacznie słabsza.
Jakie dowody zbierać, żeby odzyskać pieniądze za raty?
Najważniejsze są dokumenty, które pokazują, kto, kiedy i ile zapłacił. Zacznij je gromadzić od pierwszej raty spłaconej samodzielnie, a nie dopiero przed pozwem.
Warto zachować:
- potwierdzenia przelewów rat z Twojego rachunku,
- zaświadczenie z banku o historii spłat kredytu,
- umowę kredytu i ewentualne aneksy,
- korespondencję z byłym partnerem o spłacie, na przykład e-maile i SMS-y,
- rachunki i faktury za remonty, media, podatki i inne koszty nieruchomości,
- wezwanie do zapłaty wysłane byłemu partnerowi wraz z potwierdzeniem nadania.
Taki zestaw pomaga w dwie strony. Pozwala udowodnić własne roszczenie, a jednocześnie odpiera twierdzenie drugiej strony, że rozliczaliście się inaczej.
Czy żądanie zwrotu rat od byłego partnera to nadużycie prawa?
Co do zasady nie. Samo to, że żyliście razem, nie sprawia, że żądanie zwrotu rat jest nieuczciwe.
Kodeks cywilny zakazuje czynienia ze swojego prawa użytku sprzecznego ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego (art. 5). Taki zarzut podnosi się zwykle wtedy, gdy druga strona uważa żądanie za niemoralne. W sprawie opisanej przez „Rzeczpospolitą” pozwana powoływała się właśnie na ten przepis, ale według relacji dziennika sądy nie dopatrzyły się nadużycia prawa. Ocena zawsze zależy jednak od okoliczności konkretnej sprawy.
Ile mam czasu, żeby żądać zwrotu rat?
Roszczenie o zwrot rat się przedawnia, więc nie warto czekać latami. Ogólny termin przedawnienia wynosi sześć lat, a dla roszczeń o świadczenia okresowe trzy lata (art. 118 Kodeksu cywilnego). Koniec terminu przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego.
To, który termin zastosować do zwrotu spłaconych rat, może zależeć od okoliczności sprawy, dlatego bezpieczniej liczyć się z krótszym. W praktyce oznacza to, że zwrot za najstarsze raty może być już przedawniony, a za nowsze nadal do odzyskania. Tak stało się w sprawie opisanej przez „Rzeczpospolitą”, gdzie część należności uległa przedawnieniu.
Przykład. Pan Tomasz R. rozstał się z partnerką osiem lat temu i od tamtej pory sam spłaca kredyt. Jeśli pozwie ją dopiero teraz, musi liczyć się z tym, że roszczenia o zwrot najstarszych rat zostaną uznane za przedawnione, a sąd zasądzi zwrot tylko za późniejszy okres.
Co jeśli nieruchomość jest naszą wspólną własnością?
Jeśli oboje jesteście współwłaścicielami mieszkania lub domu, rozliczenia mogą łączyć się ze sprawą o zniesienie współwłasności (więcej o tym, jak znieść współwłasność). W tym postępowaniu sąd rozstrzyga także wzajemne roszczenia współwłaścicieli z tytułu posiadania rzeczy (art. 618 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego).
Trzeba tu uważać. Po prawomocnym postanowieniu o zniesieniu współwłasności nie można już dochodzić roszczeń z art. 618 § 1, nawet jeśli nie zgłoszono ich w tamtej sprawie (art. 618 § 3 Kodeksu postępowania cywilnego). Zanim zgodzisz się na podział mieszkania, ustal więc z prawnikiem, które rozliczenia trzeba zgłosić w tym postępowaniu, żeby ich nie stracić.
Jak odzyskać pieniądze za raty krok po kroku?
- Zbierz dowody spłat i policz, ile zapłaciłeś ponad swoją część.
- Wyślij byłemu partnerowi pisemne wezwanie do zapłaty z terminem i numerem rachunku.
- Zaproponuj rozmowę albo mediację; ugoda bywa szybsza i tańsza niż proces.
- Jeśli to nie pomoże, złóż pozew o zapłatę do sądu.
Mediacja ma tu szczególny sens, bo byli partnerzy często mają jeszcze wspólne mieszkanie, dzieci albo inne sprawy do ułożenia. Koszty i skutki ugody opisuję w tekście ile kosztuje mediacja i czy ugoda ma moc wyroku. Szerzej o rozliczeniach byłych partnerów piszę też w artykule podział majątku w konkubinacie a rozliczenie po rozstaniu.
FAQ
Czy konkubentom należy się zwrot połowy rat wspólnego kredytu?
Tak, jeśli oboje są kredytobiorcami, a jeden z nich spłaca więcej niż swoją część. Zgodnie z art. 376 § 1 Kodeksu cywilnego o podziale decyduje stosunek łączący współdłużników, a gdy nic innego z niego nie wynika, zwrot należy się w częściach równych. Przy dwóch kredytobiorcach jest to zwykle połowa rat zapłaconych za oboje.
Czy ustna umowa o podziale kosztów wystarczy w sądzie?
Ustne ustalenia mogą mieć znaczenie, ale trzeba je udowodnić. Jeśli druga strona zaprzecza, a nie ma żadnych dokumentów ani świadków, sąd może ich nie uznać za udowodnione. Dlatego warto potwierdzać ustalenia w e-mailu lub SMS-ie i zachowywać rachunki oraz potwierdzenia przelewów za wydatki, które miały równoważyć spłatę rat.
Czy po rozstaniu bank może żądać całej raty tylko ode mnie?
Tak, jeśli w umowie kredytu odpowiadacie solidarnie. Zgodnie z art. 366 § 1 Kodeksu cywilnego wierzyciel może żądać całości świadczenia od każdego z dłużników solidarnych. Rozstanie tego nie zmienia. Zapłacenie całej raty daje Ci natomiast prawo żądania zwrotu części od byłego partnera.
Kiedy przedawnia się roszczenie o zwrot spłaconych rat?
Według art. 118 Kodeksu cywilnego ogólny termin przedawnienia wynosi sześć lat, a dla świadczeń okresowych trzy lata; koniec terminu przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego. Zwlekanie z pozwem może oznaczać utratę możliwości odzyskania najstarszych rat. Bezpieczniej działać szybko.
Czy mogę żądać zwrotu rat, jeśli mieszkanie jest zapisane tylko na byłego partnera?
Roszczenie o zwrot rat wynika ze wspólnego długu wobec banku, a nie z własności mieszkania. Jeśli oboje jesteście kredytobiorcami i spłacasz więcej niż swoją część, możesz żądać zwrotu na podstawie art. 376 Kodeksu cywilnego. Sytuacja własnościowa może jednak wpływać na inne rozliczenia, dlatego warto przeanalizować ją z prawnikiem.
Potrzebujesz pomocy w rozliczeniu kredytu po rozstaniu?
Pomagam policzyć, ile możesz odzyskać, przygotować wezwanie do zapłaty i pozew, a także poprowadzić mediację, jeśli wolicie porozumieć się bez procesu.
Adw. Kajetan Kałużyński, Kancelaria Adwokacka
ul. Narutowicza 45 lok. 29, 90-130 Łódź
tel. 607 089 081, kancelaria@kaluzynski.pl
O autorze: adw. Kajetan Kałużyński jest adwokatem i mediatorem z Łodzi, wpisanym na listę stałych mediatorów Sądu Okręgowego w Łodzi. Zajmuje się prawem cywilnym i rodzinnym, prawem medycznym oraz mediacją.
Stan prawny na dzień 27 września 2026 r.
Artykuł ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej w indywidualnej sprawie.